Szaleństwa Panny Mony

Na początku zaznaczę, iż Mona to moja psina, która sama sobie nas adoptowała.

Akt adopcji rozegrał się pewnego styczniowego dnia, kiedy Mona powędrowała z nami do domu. Mona to sunia porzucona na terenie Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Łagiewniki” w Łodzi. Jej koleżanka, z którą to razem zamieszkiwały na działkach została sama…

Mieliśmy duże obawy co do tego, jak Mona będzie się zachowywać na działkach. Myśleliśmy, że będzie chciała chodzić po parcelach sąsiadów, ale nasze obawy pozostały płonne. Była bardzo grzeczna, chodziła przy nodze, nie szczekała na inne psy. I na naszym terenie chodziła luzem, nie była przywiązywana. Aż do czasu… Czytaj dalej

Reklamy

Masz psa? Koniecznie przeczytaj!

Nadeszła prawdziwa zima – temperatury spadły już znacznie poniżej zera. Zwracamy się do tych właścicieli, którzy na co dzień zakładają swoim psom metalowe obroże.

fot. Frank Kovalchek, CC

Metal przyjmuje temperaturę otoczenia i czasem wywołuje nawet odmrożenia – może więc być niebezpieczny, gdy na dworze jest mróz. Dlatego ci, którzy stosują kolczatki i łańcuszki, przynajmniej na czas zimy powinni je zmienić na miękkie obroże lub szelki. Akcesoria z materiału lub skóry są też zdecydowanie bardziej humanitarne.

Trzeba też pamiętać, że psy z sierścią bez podszerstka – takie jak amstafy, dobermany czy wyżły weimarskie – należy chronić przed zimnem za pomocą ciepłych, ale wygodnych psich ubranek.

źródło: psy.pl

Szczeniaki uratowane!

13 grudnia Mama weszła na działkę nr 9 by zabrać miski. Schylając się po miskę zauważyła szczeniaka wychodzącego spod altany.
Szczeniak chciał się wycofać lecz Mama była szybsza, złapała Zochę (takie imię od razu sunia dostała) za łapkę, potem poprawiający chwyt od spodu i za pazuchę. Zocha początkowo się wyrywała i niezbyt była zadowolona z takiego przebiegu sytuacji, ale jak tylko usłyszała bicie serca to natychmiast się uspokoiła.

Mama od razu zadzwoniła do schroniska z Marmurowej. Przyjechało trzech Panów z transporterem. Czytaj dalej

C.d. Na ratunek psom

Dziś ciąg dalszy o psach na działkach.

Moje podejrzenia o szczenność drugiej suki na działkach potwierdziły się. Dziś na własne uszy słyszałem szczeniaki spod altanki i prawdopodobnie udało mi się zrobić zdjęcie. Prawdopodobnie, bo na razie nie mogę skopiować zdjęć do komputera, bo aparat się ładuje.

Piski szczeniaków ustały po nakarmieniu ich przez sukę, wręcz zamieniły się w odgłosy chrapania. Jaka szkoda, że nie zabrałem na działkę dyktafonu. Czytaj dalej