Szaleństwa Panny Mony

Na początku zaznaczę, iż Mona to moja psina, która sama sobie nas adoptowała.

Akt adopcji rozegrał się pewnego styczniowego dnia, kiedy Mona powędrowała z nami do domu. Mona to sunia porzucona na terenie Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Łagiewniki” w Łodzi. Jej koleżanka, z którą to razem zamieszkiwały na działkach została sama…

Mieliśmy duże obawy co do tego, jak Mona będzie się zachowywać na działkach. Myśleliśmy, że będzie chciała chodzić po parcelach sąsiadów, ale nasze obawy pozostały płonne. Była bardzo grzeczna, chodziła przy nodze, nie szczekała na inne psy. I na naszym terenie chodziła luzem, nie była przywiązywana. Aż do czasu…

Pewnego czerwcowego dnia, kiedy z Moną przyjechaliśmy na działkę, ta druga sunia podeszła z nieśmiałością do naszej działki, a Mona wręcz oszalała, tak chciała dojść do tamtej. Jakiś czas po tym zdarzeniu, tego samego dnia Mona poszła za tamtą suką, wlazła pod domek nielubianego sąsiada i tak się zaklinowała, że nie mogła sama wyjść. I trzeba było wyjmować kilka desek z tarasu. Kolega sąsiada, który zajmował się działką nie był zachwycony naszą obecnością na działce i perspektywą wyjęcia kilku desek z tarasu. Ustąpił dopiero pod groźbą wezwania Straży Miejskiej i Straży dla Zwierząt, kara za znęcanie się nad zwierzęciem poskutkowała. Przystąpiliśmy do demontażu desek, niestety jedna się ukruszyła, bo była spróchniała[1]. Mona wyszła spod tarasu nieco wystraszona i potwornie utytłana w pajęczynach i piachu. Po tej przygodzie Mona została pozbawiona uciech wolności – została przywiązana.

Po tym  jak dwie sunie się powrotem skumały, to ta druga – Czarna – wprowadziła się pod nasz domek. I za żadne skarby nie chce opuścić tego przytulnego miejsca.

Opuszczę tu sporą część opowiadania, bo nie dotyczy bezpośrednio bohaterki opowieści.

Epilog

W sobotę, kiedy urządzaliśmy grillowanie na działce każdy znalazł sobie jakieś zajęcie: Panowie siedzieli przy grillu i napitkach, ja przy Trybunale, a Marcin przy kwasie chlebowym (kierowca), a Panie krzątały się w kuchni. Mniej więcej wtedy, gdy każdy miał co do roboty, to nikt nie zajmował się Moną… a Mona wlazła pod domek do Czarnej…

Ja nagle się rozglądam i szukam Mony. -Gdzie jest Mona – zapytałem, a wszyscy rzucili się do poszukiwań suni… Usłyszałem jej skomlenie pod tarasem i zawołałem moją Mamę. Bo to naprawdę Mama jest tą osobą, do której Mona ma bezwzględne zaufanie. No i zaczęło się wołanie, by Mona wyszła spod domku.

Mona wyszła jak gwiazda, rozejrzała się wokoło, otrzepała z piachu i rzuciła się w objęcia Mamy.

Przyjęcie się udało, goście wyjechali zadowoleni, a ja wreszcie mogłem udać się na zasłużoną drzemkę. Dodam, że Mama w niedzielę miała zostać w domu.

Ja oczywiście zostałem na noc na działce z zamiarem powrotu do domu około południa. Następnego ranka (około dziewiątej) Mona była bardzo niespokojna, piszczała, kręciła się…   Nie dała mi dłużej pospać, budziła mnie. Ja oczywiście nie wstałem, tylko odwróciłem się plecami i dalej spałem, a Mona chcąc nie chcąc spała ze mną. Obudziłem się półtorej godziny później, natychmiast dokonując porannych ablucji, potem ubrałem się i byłem gotowy do wyjścia na spacer. Otworzyłem drzwi i machinalnie sięgnąłem po smycz wiszącą na wieszaku na zewnątrz… niestety jej tam nie było, więc cofnąłem się do środka by poszukać smyczy.

I to wystarczyło, że Mona natychmiast wślizgnęła się pod domek i za żadne skarby nie chciała wyjść. Nie pomagało wołanie, odejście od działki, kuszenie zakazanym owocem – winogronem[2], ani polędwicą… Nie pomagał nawet telefon do Mamy i wołanie Mony w ten sposób. Psiocząc na los Mama wsiadła w autobus i przyjechała na działkę.

Kiedy Mona usłyszała wołanie Mamy to natychmiast z pełnym wdziękiem wyszła spod domku… gwiazda w mordę jeża kopana…

I jak się na taką gwiazdę gniewać?


[1] Oczywiście deska została wymieniona na nową na mój koszt

[2] Owoc zakazany bo szkodzi na nerki, podobnie jak orzechy makadamia, czekolada, owoce pestkowe (w pestkach jest niewielka ilość arszeniku)

Reklamy

2 thoughts on “Szaleństwa Panny Mony

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s