O zgrozo…

Wczoraj na działkach włączyli wodę. Długo się nie nacieszyłem. Działkowcy olali informację o konieczności sprawdzenia instalacji w momencie uruchomienia wodociągu, co spowodowało całkiem fajną fontannę. Wodę niestety zakręcono, co wcale mnie i moich roślin nie ucieszyło

Najbliższy wolny dzień mam w czwartek dwudziestego trzeciego. Do tej pory nie wiem co będzie, ziemia sucha jak pieprz. Jedyna nadzieja w mojej kochanej Mamie!

VI cykl zawodów Grand Prix Łodzi w nordic walking

20140309_110151Endomondo Route.

Dzisiejsze zawody upłynęły w całkiem przyjemnej pogodzie. Świeciło słońce, wiał wiatr, przed startem silny, potem się uspokoiło.

Dzisiaj w marszu brało udział wyjątkowo dużo osób, pewnie pogoda zachęciła zawodników do startu.

Najgorszy, jak zawsze, jest pierwszy kilometr: piszczele jakby chciały się wyrwać z nóg, a płuca pracują niczym miechy kowalskie. Po drugim kilometrze oddech się normuje, nogi same niosą… aby do mety.

Najszybciej przeszedłem pierwszy kilometr, najwolniej czwarty – dało znać o sobie zmęczenie, w piątym też byłem zmęczony ale zbliżająca się linia mety dawała mi kopa do przodu. 20140309_110141Wg endomondo cały dystans przeszedłem w 44 minuty, ale poczekam na wyniki oficjalne, powinny być już jutro dostępne. już są:

2,5 km 00:21:41
5,0, km 00:43:55
to jest mój rekord życiowy na tej trasie, ale trzeba go pobić!

 

Polecam ten rodzaj ruchu każdemu, specjalnie tym, którzy nie mogą biegać – nordic walking świetnie wzmacnia kręgosłup, podczas marszu pracuje 95% mięśni, nawet dłonie pracują.

Kolejne zawody będą 6 kwietnia, startuje letnia edycja Grand Prix Łodzi, potem  4 maja IV Majowy Piknik Sportowy w Lesie Wiączyńskim i tydzień później VI Dycha Justynów – Janówka. Szczegóły na www.gplodzi.plwww.justynow-janowka.pl

Zapraszam serdecznie!

PS. A po zawodach pojechałem na działkę, ale o tym następnym razem

Wiosna pełną gębą

W poniedziałek byłem na działce, wiosna rozkwita pękami krokusów i przebiśniegów.
Niestety nie tylko kwiaty wydostały się spod okrywy śnieżnej, również truchło sarny, a raczej smętne resztki sierści i białych kości. Biedne stworzenie zostało najprawdopodobniej zagryzione przez sukę spod naszej altanki. Jakoś sobie bezdomna psina musiała radzić w ciężkich zimowych warunkach.

Pracy jest sporo więc poszukuję dzielnych junaków do pomocy ku chwale ojczyzny.