Retro

Uwielbiam stare…. nie, nie kobiety, chodziło mi raczej o stare metody, sposoby, technikę.
Nowoczesność nie zawsze idzie w parze z upraszczaniem czynności. Sprawa tyczy również tak prozaicznej czynności, jaką jest golenie. Firmy prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowych metod i narzędzi do usuwania zbędnego owłosienia z męskich twarzy. A to najcieńsza folia do maszynek elektrycznych, inna wymyśla maszynki z nastoma ostrzami. Niestety wytworzenie tych cudów techniki pociąga za sobą znaczne zużycie materiałów nie zawsze przyjaznych środowisku. Plastikowe maszynki zalegają przez setki lat na wysypiskach. Wytworzenie folii do maszynek elektrycznych zużywa wiele energii i również zanieczyszcza środowisko.
Wieloostrzowa maszynka tnie zarost poniżej poziomu skóry, stąd wrastanie włosów. Maszynki elektryczne zaś nie tną zarostu lecz go miażdżą, stąd poszarpane końcówki włosów.

Można znacznie prościej:

Maszynka na wymienne żyletki
jaką używali nasi ojcowie, o brzytwie nie wspominając.

Ale ja raczej chciałem skupić się na tej pierwszej. Jak wiadomo taką maszynkę wyprodukował i opatentował pewien gentleman z Ameryki, imć King Camp Gillette.

W jego przedsiębiorczej głowie zrodził się pomysł by zacząć produkować „jednorazową brzytwę. Opatentował wynalazek w 1904 roku. W pierwszym roku produkcji wynik handlowy był znikomy, gdyż udało się sprzedać 168 ostrzy. Dzięki odpowiedniej reklamie w drugim roku firma sprzedała już 1,2 mln sztuk. W tym okresie wchodziła też w Hollywood moda na depilację nóg i brwi. W 1915 r. firma Gillette sprzedała już 70 mln ostrzy.

C.d.n.

Advertisements

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s