Nareszcie!

Dzisiaj chciałbym Wam przedstawić Monę!

Mona

Skąd?

Tak, to sunia z działek w Łagiewnikach, ciotka tej prześlicznej ósemki szczeniaków pokazanych kilka postów wcześniej (matka niestety dalej przebywa na terenie działek, a schronisko ma to wszystko gdzieś).

Wczoraj odbyła się cała akcja ratownicza, ale zacznę od początku:

W czwartek Mama pojechała na działkę z jedzeniem dla psów, a Boja (na działkach miała takie imię) szturchnęła śnupą Mamę w rękę, tak na powitanie.

W piątek pojechaliśmy razem i ku naszemu zaskoczeniu przywitanie było bardziej wylewne: były przytulania, dawanie łapek, etc. Mimo wszystko sunia dalej została na działkach, kiedy odchodziliśmy bardzo smętnie patrzyła za nami. I wtedy została podjęta decyzja: zabieramy Boję z działek! Piątkowy wieczór zajęło nam planowanie logistyczne i sprzętowe ewakuacji Boji z działek.

Operacja Garden Market

W sobotę pojechaliśmy ze sprzętem, już bez jedzenia, by nic nam nie przeszkadzało w realizacji planu. Pogoda była lepsza, niż w piątek. Boja długo się nie pokazywała, w końcu kilka hektarów miała do dyspozycji. Mama zaczęła gwizdać i przywoływać Boję, jej nigdzie nie było, nagle jest, wyskoczyła z krzaków i leci w kierunku Mamy – co to była za radość, szkoda, że tego nie widzieliście. Razem poszliśmy na naszą działkę, tam Boja miała założoną obrożę i od tego momentu nie odstępowała mojej Mamy na krok.

W końcu trzeba by iść  do domu, a tutaj Boja nie chce wyjść przez furtkę. Co tu zrobić? Poszliśmy do drugiego wyjścia, otworzyłem furtkę i wyszedłem pierwszy. Panie zostały w tyle… Długo to trwało, ale Boja jednak zdecydowała się wyjść. Potem była droga na przystanek. Tam bardzo się bała, siłą została wniesiona do autobusu, kierowca był na tyle uprzejmy, że przez całą drogę nie otwierał tylnych drzwi, gdzie byliśmy tam z Boją. Potem była jazda taksówką, bo niestety linia 81/87 jest nieraz bardzo zatłoczona. Pan Taksówkarz z korporacji 400-400 był bardzo miły, pozwolił Boji jechać z Mamą z przodu, oraz udzielił nam rabatu!

Dojechaliśmy do domu, Pan Taksówkarz wysadził nas na przeciw klatki i tu był problem bo Boja za chińskiego boga nie chciała przejść między zaparkowanymi samochodami, a ulicą jechały samochody. W końcu się udało! I zaczęły się kolejne schody, Boja nie chciała wejść na klatkę schodową, na schody i do windy!

Przemiana

W końcu się to wszystko udało i Boja od tego momentu stała się Moną.

c.d.n i to jeszcze dziś!

Reklamy

2 thoughts on “Nareszcie!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s